S/y Bara Bara znowu na morzu!
16 kwietnia 2018

Na Mazury jeździłam od dziecka i zawsze z zazdrością patrzyłam na mieniące się w słońcu białe żagle… Aż po wielu latach postanowiliśmy się wybrać na tygodniowy rejs.

Załoga: dwóch żeglarzy jachtowych, dwóch fotografów, dwóch wędkarzy, trzy kobiety, trzech mężczyzn, mówiąc inaczej 6 załogantów:))

Jacht: Tango 780 Sport „BONIA II”

Start: Mikołajki.

W ciągu tygodnia udało nam się przemierzyć mazurskie jeziora od Mikołajek po Węgorzewo i z powrotem. Rozpoczęliśmy bezwietrzną pogodą, dopiero na wysokości Rydzewa powiało, mogliśmy rozwinąć żagle i rozpocząć prawdziwą żeglugę. Moje ówczesne umiejętności pozwalały mi tylko na dobre balastowanie:), nie miałam pojęcia jak i co z tymi wszystkimi linkami, zwrotami itd. Poczułam jednak, że taki rodzaj wypoczynku sprawia mi ogromną frajdę. Pierwszą noc spędziliśmy porcie Wieczorek na jeziorze Wojnowo. Dla mnie było to absolutnie magiczne miejsce. Tu pewnie byśmy się spierali i każdy z Was wskazałby inne. Dla mnie własnie to jezioro było odkryciem. Woda była tam bardzo czysta, spotkaliśmy nawet raki. W jeziorze liczne gatunki ryb jak, leszcz, lin, płoć, ukleja, szczupak, sandacz, okoń, węgorz. Załogant-mężczyzna-wędkarz-żeglarz jachtowy złowił nam węgorza na śniadanie!

Jezioro od południa łączy się Głaźną Strugą z jeziorem Buwełno, a od północy przez jeziora Niałk Mały i Duży z jeziorem Niegocin. Od wschodu uchodzi do jeziora Wojnowo rzeka Staświnka. Na zachodnim brzegu położona jest wieś Kleszczewo, a na północnym Ruda, od strony wschodniej rozciąga się wieś Staświny. Na jeziorze obowiązuje strefa ciszy więc jest stosunkowo mało popularne wśród żeglarzy. Dla mnie jest to niezaprzeczalny atut – cisza, spokój i czyste brzegi. Jedyną niedogodnością okazały się muchy, które całym stadem wpadły do naszego jachtu, a które za sprawą jednego pomysłowego załoganta, który powiesił wewnątrz lep na muchy, miałam kilkakrotnie na twarzy:)

Drugim tak wspaniałym jeziorem, jest jezioro Dobskie. Na jeziorze znajduje się wyspa Wyspa Gilma – jest owiana magią średniowiecznego świętego gaju i .grodziska Galindów, prawdopodobnie jednego z ostatnich czynnych jeszcze w.początku XV wieku miejsc pogańskiego kultu. Na wyspie znajdują się pozostałości XIII-wiecznego grodziska pruskiego, już po wejściu do lasu na samym dole góry można znaleźć szczątki murowanych, kamiennych schodów, które prowadzą aż do budowli. (źródło www.mazury.info.pl) Trzeba jedynie pamiętać, że wyspa to rezerwat dzikiej przyrody, zachowujmy się więc jak goście:)

Ale do rzeczy…rankiem po wspólnym, pysznym śniadaniu w towarzystwie mazurskiej ciszy i wspaniałej natury wyruszyliśmy w stronę Giżycka. Na jeziorze Niegocim wiało 2-3B, żagle poszły w górę i zaczęła się prawdziwa żegluga. I to był mój pierwszy raz kiedy odważyłam się stanąć za sterem, co to było za przeżycie!…od tej pory nie chciałam już w inny sposób spędzać wakacji.

Żeglując od jeziora do jeziora, od zatoki do zatoki, od portu do portu mijały nam kolejne dni aż dotarliśmy do Węgorzewa gdzie w tawernie Keja odprawiliśmy urodziny jednej z załogantek śpiewając wraz blisko pięćdziesięcioosobową publicznością szantę Jurka Porębskiego Cztery Piwka

Mazury mnie zauroczyły po raz kolejny. Jakie są?

Gwarne i hałaśliwe z szantami w tle, ciche i tajemnicze z bunkrami, zrujnowanymi budynkami i starymi cmentarzami, pozwalające oddychać pełną piersią i podziwiać przyrodę obfitującą  w rzadkie gatunki fauny i flory.

Gorąco polecam na Mazury!

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Facebook
YouTube
INSTAGRAM