Jak spakować się na rejs?
8 czerwca 2017
Bara-Bara wraca na zimne wody Północy!
15 sierpnia 2017

Właśnie zakończył się rejs z Krety na Korfu, były długie morskie przeloty, były też piękne zatoczki, wspaniałe greckie jedzenie, lazurowa woda i wypoczynek. Załoga się sprawdziła w 100% i rankiem po sobotnim wspólnym wieczorze i śniadaniu przygotowanym z pełnym poświęceniem, okupionym poparzeniem pierwszego stopnia przez kapitana, opuściła jacht. Jak zwykle zrobiło się przez chwilę smutno i nostalgicznie, że znów coś się skończyło.

Ale czas nagli i kolejna załoga musi ruszyć w drogę aby dopłynąć do Porto Rafti gdzie pomieszkuje nasza Barka. Jest nas tylko troje na pokładzie, więc będą pełne ręce roboty, na szczęście mamy wiatr od rufy więc popłyniemy kursem baksztag. Nie tak źle. Oddajemy więc cumy, żegnamy się z sympatyczna parą Polaków, Zuzią i Tomkiem, z którymi spędziliśmy fantastyczny wieczór i ruszamy w drogę.

Zuzia… list został wysłany:)

Rejs rozpoczął się spokojnie, rozwinęliśmy żagle, uzyskaliśmy zakładaną predkość 5 knotów a kierunek wiatru pozwalał spokojnie utrzymać kurs, można było nawet używać samosteru:). Około południa dopadła nas jednak siódemka i spore fale, rozkołys stał się trudny do zniesienia i 1/3 załogi rozłożyła choroba morska. Zostało nas dwoje do walki z żywiołem a przed nami noc i greckie wody, na których nieoświetlone jachty są codziennością.

Jak to jednak w Grecji pogoda szybko się zmieniła, wiatr ucichł. Oszacowaliśmy szkody i nie pozostało nic innego jak uruchomić „diesel grot”.

Tuż przed kanałem korynckim w totalnej flaucie, monotonną melodię silnika przerwała fantastyczna niespodzianka, towarzystwo całkiem sporego stada delfinów, które figlarnie opływały jacht, wynurzając się co jakiś czas z wody i popiskując coś w swoim języku.

Kolejną niespodziankę przygotował kapitan, serwując nam iście królewski obiad.

Kapitanie…nieznane ryby były wyborne i nadal żyjemy:)

Wyzwaniem okazało się pokonanie kanału korynckiego nocą pod presją obsługi kanału krzyczącej Bara Bara full speed, go, go, go! Stres wynagrodził nam widok kanału nocą… bezcenne, tylko dlaczego takie drogie – 208 EUR i jeszcze obszczekani przez greckiego psa? No cóż, w efekcie jego budowa zamknęła się w kwocie 62 mln franków  (jednostka monetarna Francji, której wartość w 1803 roku ustalono na 0,290323 g czystego złota lub 4,5 g czystego srebra). Przez kanał przebiega 6 mostów, w tym autostrada, most kolejowy i 2 niewielkie mosty przeznaczone jedynie dla prywatnych samochodów i pieszych. A od otwarcia kanału wydobyto dodatkowe 2 mln m3 ziemi, by zapobiec zablokowaniu kanału przez ziemię pochodzącą głównie z trzęsień ziemi, operacji wojennych lub stanowiącą wynik erozji.

Dalej ruta, ruta, ruta, słońce, słońce, słońce, flauta, flauta, flauta, dopiero u wybrzeży Patroklos powiało zbawiennym wiatrem i ruszyliśmy z prędkością 5 kts naprzód. Już spokojni, że zdążymy na samolot z Aten do Warszawy.

Pod koniec dnia dotarliśmy do spokojnej zatoki w Porto Rafti i zacumowaliśmy przy boi, po czym udaliśmy się zaprzyjaźnionego już Greka na suflaki. I oto znów niespodzianka, Grek przywitał nas po królewsku i na pożegnanie zaserwował nam duży półmisek dojrzałego soczystego i słodkiego arbuza i melona:)

Ranek w środę…żal rozstawać się z Barką, zżyliśmy się już przez ten czas. Życie tu jest takie proste, wystarczy cel, trochę wiatru i nasza błękitna panna mknie dumnie przed siebie. Pozostaje nadzieja, że wkrótce znów zagościmy na jej pokładzie z kolejną załogą i pożeglujemy po lazurowych wodach na kolejne greckie wyspy.

                

Facebook
YouTube